PSŻ Poznań - Start Gniezno 48:42
Dodane przez TOOMI dnia Czerwiec 10 2009 12:55:33
Pierwszym planowanym terminem rozegrania tego spotkania był 31 maj. Niestety niesprzyjające warunki atmosferyczne nie pozwoliły na rozegranie spotkania, też naszą "inwazję na Poznań" musieliśmy przełożyć o równy tydzień. Nie przeszkodziło to jednak ponownie pokazać się gnieźnieńskim fanom na Golęcinie na którym stawiliśmy się dość licznie.
Rozszerzona zawartość newsa
Promowanie tego wyjazdu zaczęliśmy od stworzenia odpowiedniej strony internetowej (www.inwazjanapoznan.pl) na której można było spotkać informacje dotyczące wyjazdu, filmik zachęcający na mecz, a także cenne wskazówki co trzeba, a czego nie można robić. Na Turnieju o Koronę Bolesława Chrobrego rozdawaliśmy natomiast odpowiednie ulotki. Efekt był dobry, bo na Golęcinie zjawiło się około 1,3 - 1,5 tys. osób, które podróżowały autami i pociągiem. Do pobicia rekordu z przed dwóch lat raczej zabrakło, ale pogoda i ranga meczu była trochę inna niż wtedy. I nie o bicie rekordów zresztą nam w tym wypadku chodziło. Inna niż dwa lata temu była też organizacja poznańskich działaczy. Już na początku zostajemy zaskoczeni, że na sektory przygotowane dla nas musimy iść na około stadionu przez las w którym można było się utopić w błocie... Nam to pomogło ogarnąć całą grupę kibiców w jednym miejscu, bo tylko osoby bez szala w naszych barwach mogły wejść głównym wejściem. Przynajmniej tak było w 90% przypadków. Drugą niespodzianką był fakt zabierania wszelkiej wody naszym kibicom. Nie można było wprowadzić najmniejszej butelki z napojem na obiekt. Na bramkach bardzo, ale to bardzo szczegółowe trzepanie ochrony. O ile w wykonaniu pań było to jeszcze do zniesienia to fakt macania przez panów z "Boksera" nikomu do gustu nie przypadł. I tak wyglądało wejście "przyjaciół" z Gniezna na Golęcin. Słowo "przyjaciół" nie jest użyte przypadkiem, bo tak na każdym kroku podkreślał spiker zawodów. Oczywiście jest to wypowiadane na wyrost, bo nikt z nas ani pewnie z normalnych kibiców "Skorpinów" nie traktuje siebie inaczej niż kolejnego ligowego rywala. Na stadionie bez zmian, jakby czas się tutaj zatrzymał. My też nie mamy powalającego obiektu, ale połamane ławki, sypiące się betonowe płyty i brak tablicy wyników chluby nie przynosi.

Gdy zaczynała się prezentacja, zaczynały się kolejne popisy ochrony. Na którą pirotechnika działała jak płachta na byka. O wniesieniu jej normalnym sposobem nie było mowy, ale jak już nam się to udało to nie pozostawało nić innego jak ją odpalić ;) Jednak bystre oko dzielnych ochroniarzy dostrzegło co się może za chwilę dziać i oczywiście zarekwirowało dwie race i kilka stroboli które były rozstawione na ławkach. Zaczęły się oczywiście teksty, że "jak coś odpalimy to będą zmuszeni interweniować", ale gdy parę sekund bo wypowiedzeniu tych słów w innej części sektora zapłonęły race ich spojrzenie było bezcenne ;) Reakcja faktycznie była u nich natychmiastowa, panika to najlepsze słowo żeby ją określić. Próbowali dostrzec odpalających, ale Ci schowali się między flagami na kiju innej grupy kibiców Startu. Ochrona po tym odgrażała się, że będą nas stopniowo wyłapywać dzięki monitoringowi, ale na szczęście nikomu z nas to się nie przytrafiło, choć krążyli między nami cały mecz. Oprawy na ten mecz nie była przygotowana, zaś doping z początku wyglądał dobrze, ale z biegiem zawodów były za duże przestoje i po prostu gasł. Na zakończenie zawodów znowu odpalamy pojedyncze strobo i ochrona ponownie brawurowo interweniuje. Poziom agresji podnieśliśmy im chyba wystarczająco wysoko, bo przy wychodzeniu z obiektu dochodzi do małego spięcia którego efektem jest rozcięcie skóry w okolicach ust u jednego z naszych kibiców po kontakcie z pałką teleskopową... Ogólnie przydałby się im kontakt z jakąś z ekip spod znaku "h". Kolarze niestety przegrywają ten mecz, choć jak zwykle w Poznaniu po zaciętej walce. Z meczu jesteśmy zadowoleni, bo jak na taką liczbę ilość osób nietrzeźwych była do przyjęcia i praktycznie nikt z naszej strony nie miał trąbki! Z nami na meczu 5 fanów Polonii Piła i 4 osoby z KM Ostrów. Dzięki!

Gospodarze na meczu prezentują małą sektorówkę z hasłem "Najwierniejsi Kibice", a także w trakcie spotkania podnoszą do góry inną sektorówkę "PSŻ". Ich doping u nas niesłyszalny.

Zdjęcia w galerii. Foto: Marcin Błaszczyk.